zacznijmy jeszcze raz

Zaczęłam pisać bloga jako świeżo upieczona studentka prawa, zakochana w lotnictwie, lubiąca czasami potańczyć, mieszkająca na typowej studenckiej stancji dziewczyna pewnego chłopaka (będzie opisywany jako K.). Jak moje życie wygląda teraz? Jedyne co się nie zmieniło to partner i pasja :) obecnie jestem mamą cudownego chłopca ( M. ur. 17.07.2016), staram się być królową domowego gniazdka które razem z K. od dwóch lat skrupulatnie wijemy. Z kariery rodem z serialu „Suits” albo „Prawo Agaty” została tylko sympatia do biurowego stylu ubierania :)
Obecnie studiuję pedagogikę specjalną co wedle przysłowia mówiącego „niedaleko pada jabłko od jabłoni” wytycza mi drogę którą X lat temu wybrała moja mama, a przed którą się tak skrupulatnie broniłam. Dużo rzeczy człowiek zaczyna rozumieć dopiero po czasie. Z obrzydzeniem patrzyłam na to, jak moja mama przejmuje się losem dzieci, których wiedza i to jak będą wspominać lata szkolne zależy w większości od niej. Wycieczki? Jak można świadomie pisać się na coś takiego? Po co poświęcać swój własny czas na wyjazdy, gdzie człowiek wyrywa sobie włosy z głowy z obawy czy podopieczni przypadkiem nie potopią się na basenie albo nie pospadają z gór. Po co ona wydzwania po rodzicach i prosi, tak PROSI żeby przyszli, porozmawiali, ZAINTERESOWALI SIĘ, bo dziecko od jakiegoś czasu izoluje się od rówieśników i oceny znacznie się pogorszyły. To chyba nazywa się powołanie. Czy dokładnie to samo wzięło mnie teraz z zaskoczenia? Kiedy to się stało? Jak spałam? A może w trakcie obiadu.. hmmm. Pytanie tylko, czy to wina (albo i zasługa) macierzyństwa. Czy przez to, że stałam się matką potrafię z większą troską myśleć o młodych ludziach, którym można pokazać, że drzwi do świata są otwarte? Mało tego, cudowną sprawą chyba jest pomoc w znalezieniu klucza do tych drzwi.
Zmiany, zmiany, zmiany. Człowiek spędzając dużo czasu w domu dużo myśli, a nawet WYMYŚLA :) Ciężko mi powiedzieć czego będzie się można spodziewać po tym blogu, ponieważ nie wiem co wymyślę akurat danego dnia :) Kocham gotować – będą przepisy, mierzę się z problemami – będą opisy, kocham być mamą więc wszystko co związane z pielęgnacją, opieką nad dzieckiem i gadżetami będzie tutaj skrupulatnie opisane. Co kupiłam, znalazłam, zrobiłam (zapomniałam wspomnieć, że jestem zwolenniczką rzeczy HAND MADE) pokażę, opiszę, zaprezentuję.
Porady, scenki z życia codziennego oraz problemy widziane z perspektywy młodej mamy, kochającej partnerki, kury domowej i po prostu kobiety. Tak, zwykłej, czasami marudnej, posiadającej pasję, zwariowanej KOBIETY :) to chyba najważniejsze w całym zamieszaniu aby ciągle pamiętać o sobie. Ważne, aby mieć czas na wypicie herbaty, zrobienie makijażu, przeczytanie książki, która ostatnio rzuciła się w oko w trakcie sprzątania na biblioteczce. Fajnie też poleżeć sobie pod kocykiem w koronkowej bieliźnie, którą się zawsze uwielbiało. Bycie matką to nie tylko bawełniane majtki i staniki z odpinanymi klapkami. :)

„idealnie doskonale jak zawodowy balet”

Czym dla mnie jest szybownictwo? Otóż dla mnie jest to BALET. Delikatne ale stanowcze ruchy, cisza, klasa i piruety zapierające dech w piersiach. Zawsze marzyłam aby być baletnicą. Pochodzę z małego miasteczka więc moje marzenie było podobno ciężkie do spełnienia. Jest to poniekąd pewna hipokryzja, ponieważ piszę o sporcie gdzie trzeba dołożyć wszelkich starań i mieć mnóstwo wyrzeczeń aby móc go uprawiać, więc dojazd do najbliższej jednostki gdzie można uczyć się baletu nie stanowiłby problemu – szczególnie, że szkoła tańca i lotnisko na które mnie potem wozili są w tym samym mieście czyli w Olsztynie. Rodzicom się najwidoczniej nie chciało :) (mnóstwo uścisków dla nich bo przynajmniej później mnie wspierali). I tak oto cały czas pląsałam po dywanie w kapciach przypominających baletki próbując zarzucić nogę na segment aby poczuć się jak tancerka przy lustrze (chodzi o to jak baletnice mają ćwiczenia przy lustrze i rozciągają się przy pomocy jakiejś rury rozciągniętej wzdłuż ogromnego lustra). Teraz jestem szczęśliwa, że odkryłam swoją własną wersję baletu i nie muszę się katować rozciągnięciami, słuchać prowadzącej w stylu „le fąfą” (zawsze tak wyobrażałam sobie nauczycielkę baletu, kobietę z wysokim kokiem, podstarzałą, ze szpiczastymi ramionami, kręgosłupem który ma się wrażenie, że zaraz przerwie skórę cienką jak papier oraz z manierą, która sprawia, że człowiek do niczego się nie nadaje). Swój „pierwszy raz” odbyłam w wieku piętnastu lat w Aeroklubie Warmińsko-Mazurskim z bardzo sympatycznym starszym panem. To był krótki lot szybowcem Puchacz, ale 15 minut wystarczyło aby bezwzględnie zakochać się w powietrzu. rok później zrobiłam kurs spadochronowy i tak jakoś leciało. Chodziłam z głową ciągle zadartą do góry i planowałam kolejne powietrzne przygody.

Oglądam ten filmik setny raz i cały czas się zastanawiam jak go opisać, jak ująć słowami to co czułabym ja w kabinie DG robiąc piruety jednocześnie podziwiając takie widoki. Miałam okazję zabawić się w akrobację szybowcową na szkoleniu w Kinross które odbyłam w 2012 roku w Scottish Gliding Centre i muszę przyznać, że to zapierało dech w piersiach. Widoki? No cóż…w porównaniu z lataniem w alpach to tak jakby postawić dziesięcioletniego fiata przy najnowszym mercedesie, niby jedno i drugie jeździ ale jest jedna opcja którą jakby się mogło wybrałoby się bez wahania. :)

TACY WSPANIALI

Proszę bardzo, mało kto o tym wie ale Polscy skoczkowie w osobach: kapitan Monika Sadowy-Naumienian oraz sierżant Rafał Zgierski zdobyli w zeszły weekend ZŁOTE MEDALE w niemieckim Peiting. To pierwszy taki sukces Polaków w historii jeżeli chodzi o Puchar Świata. BRAWO BRAWO BRAWO. Ale po co się tym interesować skoro można śledzić losy naszej biednej i żenującej reprezentacji w piłce nożnej.. Po co wspierać coś co ma przyszłość, reprezentuje jakiś poziom i zdobywa prestiż? Zna ktoś w ogóle kogoś takiego jak Sebastian Kawa? DZIEWIĘCIOKROTNY MISTRZ ŚWIATA W KONKURENCJACH SZYBOWCOWYCH. Łukasz Czepiela? „a kto to jest?” Maciej Pospieszyński? „seriooo, taaa na pewno on jest mistrzem świata w akrobacji szybowcowej..” OTÓŻ JEST :) Napisałam o m.in. szybownictwie i spadochroniarstwie zważywszy na swoje zainteresowania, ale są również inne dyscypliny w których odnosimy sukcesy a mało osób o tym wie bo media nie przekazują. Każdy rozpoznaje i zadowala się osobami które tak naprawdę przynoszą wstyd i nic sobie z tego nie robią licząc kolejne tysiące za występ na boisku bo grą tego(z całym szacunkiem do takiego czy siakiego wysiłku jaki podejmują kopacze) nazwać nie można. Nie chodzi o to, aby banować sport jakim jest piłka nożna, ale grunt to zwracać uwagę na to, co zasługuje na laury i zachwyty. Trzymam kciuki za naszą drużynę, może kiedyś uda nam się podskoczyć w rankingu FIFA… ale zachęcam do zapoznawania się i wspierania tych, którzy realnie na to zasługują.  Zapraszam do zapoznania się z artykułem

http://polska-zbrojna.pl/home/articleshow/13199?t=Dwa-zlota-skoczkow-Bedzie-wiecej-#.U84hhDEzvpo.facebook

RED BULL AIR RACE

Już niedługo, a mianowicie za niecały tydzień będę stała z oczami wlepionymi w maszyny kolejno przecinające powietrze. 12 najlepszych na świecie pilotów klasy Master oraz 6 pretendentów klasy Challenger (a wśród nich jedyny Polak w stawce – Łukasz Czepiela) będzie sprawiało, że moje serce zacznie walić jak szalone, a w głowie będą się tworzyć myśli w stylu JA TEŻ BYM TAK CHCIAŁA! lotnictwo kocham miłością szczerą i bezwarunkową od pięciu lat tak naprawdę. Zaraził mnie tym brat mojej mamy który zawsze podsuwał mi tą pasję, opowiadał o niej, zachęcał do literatury lotniczej. Kiedy na urodziny dostałam widokowy lot szybowcem stało się. To była miłość od pierwszego wejrzenia i postanowienie żeby iść do wojskowej szkoły lotniczej. Nie mając nawet ukończonych szesnastu lat zrobiłam kurs spadochronowy oddając pierwsze samodzielne skoki a rok później w Szkocji zaczęłam się szkolić na szybowcach. Do szkoły wojskowej nie poszłam, ale to, co widziałam, przeleciałam, poczułam, zobaczyłam to moje :) Zamierzam dalej się w to bawić ale w tym sezonie jest za dużo zamieszania najpierw z maturą, potem z papierami na studia, nowe znajomości, takie tam.. Póki co biernie uczestniczę w życiu powietrznym :) ograniczam się do wideorelacji, artykułów, książek itp. Wracając do RED BULL AIR RACE wypadałoby coś napisać mądrego, jak to dokładnie wygląda, na czym polega i takie tam dyrdymały. Najlepszą odpowiedzią na te pytania jest coś takiego: youtube.com —> wyszukiwanie: RED BULL AIR RACE—-> obejrzenie kilku filmików i zdanie sobie sprawy jak trudne, emocjonujące i wyjątkowe jest to, co robią ci ludzie. no po prostu KOCHAM! póki co to tyle z mojej strony. znowu się najarałam :/ Aloha! :)

<3